30 rocznica stanu wojennego - Chocianów





1. Ulotka wydana przez Komisję Zakładową NSZZ Solidarność FUM Chocianów w stanie wojennym.


2. Decyzja o internowaniu Zbigniewa Machonia - przewodniczącego NSZZ Solidarność FUM Chocianów.


3. Nakaz zatrzymania i doprowadzenia Zbigniewa Machonia.


4. Oryginał grypsu Jacka Michaliszyna z więzienia w Grodkowie.

Grodków 04.08.1982
Cześć,
Jak już wiesz jestem tu gdzie jestem, czyli o 120 km dalej od domu i od Was wszystkich. Piszę do Ciebie już drugi raz. Wczoraj mieliśmy "kipisz" i musiałem poprzedni gryps zniszczyć, bo mógł wpaść. Będę starał się odtworzyć poprzedni i jeszcze coś niecoś dodać, dlatego piszę tak bardzo ciasno. Grodków jest miejscowością troszkę większą niż od Chocianowa. Jest to typowe więzienie z małymi oknami ogrodzone murem o wysokości 6 m. Jest to budynek dwupiętrowy z tym, że drugie piętro jest nieużywane ( znajdują się tam jakieś magazyny). My mieszkamy (Legnica) na parterze w pokoikach czteroosobowych o wymiarach 2,5 x 4 m, z ubikacją wewnątrz. Z Głogowa przywieziono nas tu razem 34 osoby (Legnica, Zielona Góra, Gorzów, Wałbrzych, Wrocław, Jelenia Góra). Z legnickiego jest nas 13. Po 22 lipca wypuścili od nas tylko 3 osoby Kazia, Józka i jeszcze jednego, który miał być w Chocianowie. 9 osób otrzymało przepustki i wszyscy odmówili - ja też byłem w tej grupie. Leszno całkowicie zlikwidowano. Przywieziono nas tutaj w piątek. Razem w tej chwili jest tu nas około 100 osób. Wczoraj przed kipiszem przywieźli do nas grupę 34 osobową z regionu Śląsko - Dąbrowskiego z jej przewodniczącym. Są tutaj górnicy z "Ziemowita" i hutnicy z Huty Katowice oraz górnicy z kopalń górnośląskich. Oprócz wymienionych są tutaj ludzie z Opola. Jedzenie mamy tu lepsze jak w Głogowie ( chodzi mi oczywiście o obiady bo ze śniadań i kolacji nie korzystamy). Zanim tu przyjechaliśmy był tu straszny rygor. Z grupy głogowskiej pozostało tu tylko 13 osób. Rozwiązano także obóz w Nysie a ludzi stamtąd też są w Grodkowie. Cele tu były zamykane na zasuwy i zamki, ale już ich nie ma, bo jak tylko przyjechaliśmy to zaraz one zniknęły z drzwi. Między piętrami możemy kontaktować się tylko w dzień, ponieważ na noc krata pomiędzy piętrami jest zamykana. Apele tu są o 7.00 rano i 23.00 wieczorem. Oczywiście w czasie apelu wszyscy śpią lub leżą. Pomieszczenia tu są bardzo małe i swoboda ruchu bardzo niewielka. Nie mamy stołu do pingpongowego, ponieważ z sali gdzie się znajdował zrobiono pomieszczenie mieszkalne. Obóz ten jest zaliczany do najgorszych, ale ja tego tak bardzo nie odczuwam.
W pokoju mieszka nas czterech, jak już wspomniałem: górnik z Rudnej, górnik z Polkowic, górnik z Ziemowita no i ja. Spacernik mamy bardzo mały tzn. właściwie dwa: jeden o wymiarach 15 x 10 m ogrodzony siatką z drutami kolczastymi w którym stoją trzy ławki i jest kępka trawy, natomiast drugi spacernik jest o wymiarach 40 x 20 m na którym znajduje się boisko do siatkówki. Widzenia mamy dwa, lecz jeśli ktoś przyjeżdża częściej to też otrzymuje dodatkowe. Na widzenia praktycznie wchodzą wszyscy. Lecz jeśli jest dużo ludzi to odwiedzający z jednej grupy się wymieniają, ponieważ salki do widzeń są bardzo małe. Z okna Sali gdzie kiedyś stał stół do ping ponga widać plac przed więzieniem, na którym ludzie czekają na widzenia i parkują samochody. I tu często ktoś zagląda i wywołuje siedzących tu ludzi do wcześniejszego "widzenia". Od tyłu jest okno na korytarzu, z którego też można się porozumiewać. Tu przy tym oknie często śpiewamy i prowadzimy dodatkowe rozmowy. Wczorajszy kipisz zaczął się o 19.00 wieczorem przy udziale ZOMO i innych ludzi, m.in. byli tu klawisze z Głogowa. Z naszej celi wyniesiono nas trzech za ręce i nogi do świetlicy a ten górnik ze Śląska pozostał na Sali ponieważ ma mocno skręconą nogę. Teraz gdy piszę ten list pojechał karetką do szpitala. W innych salach było różnie, razem wyniesiono nas 16 osób ale samo wynoszenie odbywało się bardzo łagodnie, czego nie można powiedzieć o zachowaniu się niektórych klawiszy już po kipisz. Chyba sobie nie wyobrażasz jak oni muszą nas nienawidzić. Jaka straszna wrogość do nas błyszczy się z ich oczu. Na drzwiach do naszych cel mieliśmy naklejone regulaminy wstępu dla personelu m. in. "Proszę pukać _ po usłyszeniu proszę można wejść" itp. Oczywiście wszystkie te regulaminy zostały pozrywane. Na jednym z nich któryś z ZOMO- wców, lub klawiszy dopisał " Solidarność zginie ". Często słyszy się od nich wyrażenia typu "Zgnijecie tutaj" itp. W celach znaleziono bardzo dużo rzeczy; sam widziałem jak nieśli dwa radia i magnetofon oraz mnóstwo bibuły. Pozabierali nam dodatkowe oświetlenie oraz kuchenki elektryczne i inne narzędzia. Nie ma tutaj człowieka, który nie chciałby wyjść z tego pierdla, ale ludzie siedzący tu nie załamują się i są twardzi. Chociaż jest tu na pewno dużo kapusi, bo kipisz były celne. Dokładnie kipiszowano cele, gdzie rzeczywiście coś było, a to nie są przypadki. Ludzie tutaj podchodzą trochę inaczej do przepustek jak my, lecz to jest ich sprawa. Ja na pewno z przepustki nie mógłbym dobrowolnie tu powrócić i zeszmacić się jak to zrobił ktoś o kim już chyba wiesz, to nie w moim typie. 1 sierpnia czytałem w bibule legnickiej o hasłach wypisanych w Chocianowie m. in. i to o uwolnieniu. Nie dawajcie im wytchnienia, niech wiedzą, że my się nie poddamy bez walki, a jaka ona będzie to nie od nas zależy. Co do "kapusia" to nie dajcie poznać po sobie, że coś podejrzewacie. Jak wrócę to coś z tym fantem zrobimy a chyba niedługo to nastąpi. Niczego mi na razie nie potrzeba, samopoczucie mam dobre, brakuje mi na jedynie wolności i przestrzeni. W maju odbywały się tu i w Nysie matury. Egzaminatorami byli profesorowie i nauczyciele siedzący tutaj. Kopie wysłano do kuratoriów i macierzystych szkół. Będę już kończył bo widać już "koniec kartki".
Pozdrów wszystkich "oprzyrządowanie", "dziadka" no i wszystkich znajomych. Napisz co tam słychać na zakładzie, Grażyna mi to przekaże. Jak tam Lechowi się pracuje i co na moim wydziale, jak z Radą Pracowniczą i inne historie. Nie obawiaj się niczego, tu przy widzeniach nie kipiszują dokładnie.
Trzymaj się a wszystko będzie ok.
Jacek

PS. Właśnie przyjechał do nas biskup więc idę na spotkanie z nim. Ale się uwzięli. Znów mamy ZOMO; nie chcą wpuścić do nas biskupa robimy zadymę.


5. Napisy na murze FUM Chocianów wykonane przez Jacka Michaliszyna i Leszka Wywijasa.


6. Koperta i znaczki z obozu dla internowanych w Głogowie.

Z.M. 13.12.2011 r.

POWRÓT